Pomóż Klaudii

Nawet najmniejsza kałuża odbija niebo


Ostatnie wydarzenia

Poświęć chwilę i zobacz co się zmieniło u Klaudii.

Czas mija

Czas mija

Tyle się wydarzyło od ostatniego wpisu, że właściwie to nie wiem od czego zacząć. Ferie zimowe upłynęły szybko na turnusie rehabilitacyjnym w Zabajce, na którym Klaudia spotkała się ze swoją koleżanką (imienniczką) z Budzika. Dwie Klaudie, w tym samym wieku, potrącone przez samochód, przebywały na jednej sali w Budziku, a potem w CZD w Warszawie. Jednak mimo tego miłego spotkania ogrom chorych dzieci w jednym miejscu wpływał bardzo niekorzystnie na Klaudii i moją psychikę. Po powrocie i krótkim pobycie w domu pojechałyśmy na turnus rehabilitacyjny do Bielska. Biorąc pod uwagę fakt, że do tej pory nasze wyjazdy były raczej dalekie, teraz od domu dzieliła nas zaledwie godzina drogi. I muszę powiedzieć, że ten wyjazd to był strzał w dziesiątkę. Przesympatyczni ludzie tworzący to miejsce i atmosfera tam panująca sprawiają, że nie chce się wracać do domu. Klaudia ćwiczy z niezwykłym zapałem, a widok osób, po podobnych przeżyciach, które chodzą i radzą sobie dodatkowo motywuje do jeszcze większej pracy. Wzmocniony przez rehabilitację brzuch i przepona oraz praca dwóch Pań neurologopedek...

Przeczytaj całość
Wyjazd na turnus rehabilitacyjny

Wyjazd na turnus rehabilitacyjny

Wróciliśmy po 2 tygodniach turnusu rehabilitacyjnego do domu i muszę przyznać, że był to bardzo udany czas. W krótkim okresie dało się zauważyć pozytywne zmiany. No ale Klaudia dzielnie walczyła od 8 rano do 16 z niewielką przerwą na posiłek. Ja mimo, że tylko towarzyszyłam jej podczas ćwiczeń jestem chyba bardziej zmęczona. No cóż potrzebuję widocznie więcej czasu na regenerację sił. Po turnusie były 2 dni odpoczynku (weekend) i następny turnus, tylko tym razem jesteśmy w domu i dojeżdżamy codziennie do Gliwic. Niby daleko, a jednak blisko biorąc pod uwagę, że śpimy we własnym łóżku. Jedynie te dojazdy męczą. Ulubiona terapia Klaudii to Ekso, które umożliwia i toruje prawidłowy chód. W czasie ferii zimowych znowu wyjazd na następny turnus rehabilitacyjny czyli nasze „gościnne występy”. Szkoda, że to wszystko tak daleko. Mimo, że mamy to szczęście mieć na „miejscu” świetną rehabilitację wyjeżdżamy na turnusy, ponieważ nie jesteśmy w stanie zapewnić Klaudii tylu różnorodnych zajęć w jednym dniu i w tym tkwi cały szczegół. Basen, hipoterapia, terapia ręki, pająk, Si, logopeda,...

Przeczytaj całość
Końcówka i początek roku

Końcówka i początek roku

Szkoda, że nie można wydłużyć doby… Dawno nie pisałam, ale nietrudno się chyba domyślić dlaczego. Notoryczny brak czasu i niemożność „rozciągnięcia doby doskwiera najbardziej. Ostatnio wspominałam o czekającej Klaudię operacji oka w Krakowie i związanych z tym naszych obawach. Jeśli chodzi o samą operację to przebiegła bez komplikacji, choć Klaudia trochę dłużej niż inni się wybudzała z narkozy. Sam szpital, w którym odbywał się zabieg, warunki, podejście personelu medycznego i samej Pani Doktor – rewelacyjne. Jedno z nas mogło towarzyszyć Klaudii na sali operacyjnej do momentu „zaśnięcia”. Zastanawiałam się, czy aby jeszcze jestem w Polsce, czy gdzieś na zachodzie, bo nie przywykłam do takiego „traktowania” pacjenta i jego rodziny w ramach nfz. Ale jak widać gdzieniegdzie już się to na szczęście zmienia. Jeśli chodzi o efekt operacji to w marcu mamy pojechać na kontrolę lekarską, jednak podwójne widzenie nadal doskwiera, choć minimalnie mniej. Pani Doktor uprzedzała nas, że być może nie da się tego skorygować za jednym razem, mimo to nie chcę żeby sprawdził się ten scenariusz. Tydzień po...

Przeczytaj całość
Co w trawie piszczy

Co w trawie piszczy

Pisałam niedawno o tym, że wybieramy się na konsultację do Światowego Centrum Słuchu i Mowy w Kajetanach. No i nie powiem – wiązałam z tym pewne nadzieje. Wcześniej zaś odwiedziliśmy Śląskie Centrum Słuchu i Mowy. Po przeprowadzeniu szeregu badań, w obydwu miejscach usłyszeliśmy rozbieżne opinie. A myślałam już, że w końcu się czegoś dowiem. Niestety to byłoby zbyt łatwe. Więc…szukamy i drążymy dalej. W jednym ośrodku Pani doktor zwróciła nam uwagę na „przeskakującą” szczękę Klaudii, co mogło mieć związek ze złamaniem trzonu żuchwy po wypadku i zaleciła znalezienie dobrego chirurga szczękowo-twarzowego. Nie kryła niezadowolenia faktem, że na OIOm-ie nie założono na złamaną szczękę szyny, a na ten temat wypowiadał się sam….laryngolog, który stwierdził, że nie wymaga to żadnego zaopatrzenia. No cóż pozostawiam to bez komentarza. Po konsultacji okazało się na szczęście, że „ślepym trafem” żuchwa zrosła się prawidłowo i nie wymaga to chirurgicznej poprawki tylko musimy znaleźć dobrego ortodontę, ponieważ dobrze założony aparat ustawi prawidłowo szczękę. No więc po raz kolejny…szukamy. Nie mogę pominąć faktu, że będąc niedaleko Warszawy...

Przeczytaj całość